Instagram

Showing posts with label wyzwania. Show all posts
Showing posts with label wyzwania. Show all posts

Sunday, 30 November 2014

Odzwyczajanie od słodyczy: Podsumowanie 2 tygodnia

Hej. 2 tydzień już za mną i w dzisiejszej notce przedstawię Wam wyniki. Muszę się pochwalić, że mimo 2 cheat days, mój cel na ten tydzień został osiągnięty. Tak, moi drodzy, oto wyniki.
Podsumowanie tygodnia
 *Wytrwałam w postanowieniu 5/7 dni.
*Ćwiczyłam 5 razy w tygodniu. (50-65 min)

Tak, tak wiem, mogło być lepiej z tymi słodyczami. Ale pomimo wszystko, mój SMART target, który sobie wyznaczyłam w zeszłym tygodniu, został osiągnięty, co mnie bardzo cieszy. W piątek i w sobotę miałam naprawdę straszny popyt na słodycze... myślę, że w dużej mierze ze stresu, którego mi nie brakuje ostatnio. Pomimo wszystko, dostrzegam zmiany w całym procesie odstawiania. Inaczej reaguję, inaczej gospodaruję czasem. Niejednokrotnie odwracam swoją uwagę. Mimo wszystko nie ustępuję, brnę do celu. A właśnie o to przecież chodzi. 

Zauważyłam, że bardzo zmotywowało mnie postawienie sobie jasnego celu w postaci 5/7 dni bez słodyczy. Kiedy miałam o tym na psychologii sportu, brałam to z lekkim dystansem, przecież może ale nie musi zadziałać. Cóż, zadziałało. Dałam radę i jestem z tego dumna. Przetestowałam na sobie. Wiem, że sukces zależy od nas samych. Od naszego podejścia i nastawienia. Jesteśmy jedynymi, którzy nas ograniczają. (brzmi znajomo? ;))

Z tego względu, że ostatnio uznałam to za przydatne, użyję tego również tym razem, przed rozpoczęciem 3 tygodnia. Przesuwam poprzeczkę o krok dalej. 

Cel na nowy tydzień:

Osiągnąć MINIMUM 6/7 dni bez słodyczy.

Kolejne podsumowanie w przyszłą niedzielę wieczorem.






W następnej notce napiszę trochę o psychologii sportu, zwiększaniu motywacji i sposobach poprawiania swoich zdolności. Nie sądziłam, że aż tak polubię ten przedmiot, a zbliżam się niestety do końca.

Trzymajcie się zdrowo, Kochani. 
Nat.

Sunday, 23 November 2014

Odzwyczajanie od słodyczy: Podsumowanie 1 tygodnia.

Hej. Jak wiecie jestem w trakcie realizacji swojego 7 tygodniowego planu na odstawienie słodyczy. Założyłam, że w tym czasie zmieścić się muszę, z nadzieją na zwycięstwo. Wiadomo, początki nie są łatwe. Każdy kto próbował kiedykolwiek odzwyczaić się od czegoś, co kiedyś było jego codziennością, będzie w pewien sposób cierpiał przez narzucone ograniczenia. Będą wzloty i upadki. Ale wiecie co jest najważniejsze? Determinacja do działania mimo wszystkich porażek. Nieustawanie w dążeniu do celu. Chcę tego, więc o to walczę i się nie poddaję. To jest kluczowe dla każdego wyzwania, które sobie postawimy. Jesteśmy tylko ludźmi i mimo swoich wielkich ambicji, musimy na początku obdarzyć się odrobiną wyrozumiałości, następnie dopiero przekraczać poprzeczkę. Sztuka w tym, by pokonywać własne granice. I to tylko od nas zależy, w jakim miejscu one leżą. 

Celem dzisiejszej notki jest podsumowanie minionego tygodnia, którym rozpoczęłam podjętą próbę. 

Jak mi szło?

Cóż, byłam zaskoczona, ale pierwszego dnia moje myśli ani razu nie okrążyły wokół złamania zasad. Miałam ustalone z góry zajęcia, którym poświęciłam swój czas. W wolnych chwilach unikałam bezsensownego chodzenia do kuchni. Dużo wody, herbata, wieczorem trening z Mel B i dałam radę. Dobry początek. 
Wtorek, dzień drugi. Do południa wszystko w najlepszym porządku, później test silnej woli, któremu podołałam. W środę udało mi się przebrnąć bez trudu, bez odczuwania, że czegokolwiek mi brakuje. Czwartek... No właśnie, czwartek. Melancholijny nastrój, brak chęci do działania - stało się. Pierwszy upadek. Nie zważając jednak na to, w piątek zaczęłam od nowa, z pozytywnym rezultatem. Sobota i niedziela (dzisiaj) nie były takie owocne pod tym względem.

Podsumowanie tygodnia.

* Wytrwałam w postanowieniu 4/7 dni. 
*Ćwiczyłam 5 razy w tygodniu. (40-65min)

Jak na początek nie jest najgorzej, ale nie jestem w pełni usatysfakcjonowana wynikami mojego "odwyku". Jestem przekonana, że to dlatego, że mam wobec siebie większe wymagania, jednak muszę zrozumieć i zaakceptować stan rzeczy takim jakim jest, żeby potem pracować na jeszcze lepsze rezultaty. Mam jeszcze 6 tygodni by wdrożyć swój plan w życie. Jutro mamy nowy tydzień, to znaczy nowy start i nową motywację. 
Posiłkując się lekcjami psychologi sportowej, stwierdziłam, że to dobre miejsce na wyznaczenie sobie tzw. SMART target.

Cel na nowy tydzień:

Osiągnąć MINIMUM 5/7 dni bez słodyczy. 

Następnego podsumowania oczekujcie w przyszłą niedzielę wieczorem. 

Śmiało możecie wymienić ze mną swoje spostrzeżenia i uwagi odnośnie bloga. (: 
Po więcej motywacji zapraszam na TUMBLR 

Tymczasem życzę wam przyjemnego poniedziałku i owocnego tygodnia. W czymkolwiek co sobie pozytywnego postanowicie, trzymam za was kciuki.
Pozdrawiam, Nat. 

Sunday, 16 November 2014

Odzwyczajanie od słodyczy.

Hej. Z ćwiczeniami radzę sobie jak dotąd świetnie, czuję że przekraczam własne granice i zaczynam robić więcej niż byłam w stanie dwa-trzy tygodnie temu. Bardzo motywujące.
Jestem pewna, że nie jestem jedyną osobą, która przyzna, że odstawienie cukru po wpadnięciu w "słodyczowy trans" jest trudne. Kiedyś nie jadłam słodyczy miesiącami, teraz wytrzymuję 1-2 dni. Jako, że ostatnimi czasy przesuwam poprzeczkę trochę dalej, a jutro poniedziałek (Początki tygodnia mają coś w sobie), to myślę, że czas zacząć od nowa. 
Z autopsji wiem, że najtrudniejsze są pierwsze dwa tygodnie, potem przestaje się to tak odczuwać, ale do ponad miesiąca wyraźnie momentami czegoś brakuje. Jednak jestem pewna, że jeśli przetrwa się ten czas, to potem jest się w stanie siedzieć na przeciwko fabryki słodyczy i nie mieć ochoty na choćby kawałek. Przynajmniej tak to działa w moim przypadku. 
Pogoda za oknem nie jest zbytnio nastrajająca, wielkimi krokami nadciąga zima. Nie raz nie ma ochoty na to, by wyjść z domu. Jesień-zima to "najlepszy" czas by obrosnąć w warstwy dodatkowego tłuszczu. Chcemy robić coraz mniej i coraz więcej wypoczywać. Leżeć cały dzień pod kocem, czytając książkę i popijając kakao. Potem nadchodzi wiosna i w głowie odzywa się alarm. I cały trud od nowa..
Nie poddajemy się! Właśnie teraz, w tym momencie, jest najlepsza okazja by zacząć. Lepiej za parę miesięcy sobie podziękować, niż żałować. Dlatego właśnie, w imię nieustającej pracy nad sobą, tak jak w tytule - odzwyczajam się od słodyczy. Ludzie zwalczają różne nałogi, nie ma rzeczy nie możliwych. I tego się będę trzymać. Mam nadzieję, że znajdą się wśród was odważni, którzy się do tego przyłączą.
Przygotowałam sobie 7 tygodniowy plan, w którym będę odnotowywać swoje postępy. 49 dni to dużo czasu i ogromna szansa na wprowadzenie zmian, zrobienie postępów. Jeśli komukolwiek uda się wytrwać cały ten czas bez spożywania słodyczy, to myślę, że to wielki sukces i z pewnością spore przybliżenie do sukcesu.



 Ale tabelka z datami do odznaczania to nie wszystko, jakkolwiek fantastyczna by nie była! 

Wynajdujesz sobie plan, rozpisujesz szczegóły, narzucasz restrykcje i... BUM! Dlaczego się nie udało? Czasami wyzwania, które sobie rzucamy są tak obciążające, że psychicznie nie jesteśmy w stanie dotrwać do końca. Motywacja spada i przestajemy walczyć. Postanawiamy się poddać. 

Jak temu zapobiec?

Dobrym systemem motywacyjnym w tym przypadku, z pewnością będzie wprowadzenie systemu nagród. Na moim planie zaznaczyłam "gwiazdkami" każdy koniec tygodnia. Jeśli uda ci się ukończyć tydzień bez słodkich grzeszków... to idealna okazja, żeby sprawić sobie coś miłego. Jeśli podejmujecie tego typu wyzwania, odgórnie ustalcie sobie listę rzeczy, która będzie zawierać fanty, jakie będą wam przysługiwać po wykonaniu zadania. Za każdy tydzień należy się nagroda. Co może ją stanowić? To zależy tylko i wyłącznie od inwencji konkretnej osoby. Marzy ci się nowa sukienka, buty, lakier do paznokci, płyta, spodnie, torebka? Potraktuj to jako motywację. Ukończę tydzień = spełnię życzenie. Nie musi być to od razu związane z zakupami. Użyj czegokolwiek, co mogłoby cię ucieszyć. Ogranicza cię jedynie twoja własna głowa.

Odwracaj swoje myśli od słodyczy, znajdując sobie zajęcie. 

Nie pozwalaj sobie skupiać się na tym, co mogłoby cię odciągnąć od postanowienia. Nie będzie łatwo. W moim przypadku, kiedy w zeszłym roku odstawiałam słodycze, do pewnego momentu śniły mi się w nocy... ciastka. Kiedy wiemy, że coś jest nam zabronione, podświadomie do tego dążymy i pragniemy tego. Ot taki mechanizm, który może komplikować wiele rzeczy. Nasza silna wola jest poddawana nieustającym próbom. Właśnie dlatego każde wykonane zadanie, każdy przetrwany tydzień jest dowodem siły, która w nas narasta. Bo potrzeba prawdziwego samozaparcia, by przeciwstawić się temu, co siedzi głęboko w nas samych. Tym samym, wykształca się w nas dyscyplina.

Nie uda ci się zrealizować jednego dnia? Nie poddawaj się! Dopóki walczysz, wciąż jest dla ciebie szansa na zmianę.







Każdy mój tydzień będzie podsumowywany na blogu. Będziecie mogli śledzić moje postępy i mam nadzieję, że skupicie się też przede wszystkim na własnych. Nie stajemy w miejscu. Damy radę. 


Czekam na relacje z waszych zmagań w komentarzach. (: